W mediach

2013-11-06 : Audycja o koncercie JSJD w Radiu Fara z udziałem Grażyny Winiarz – pobierz

2013-11-01 : Suplement „Muzyczne Dary” – Marcin Pospieszalski – pobierz


Super Nowości 15 czerwca 2009

Jednym sercem i jednym duchem w Rzeszowie

Tylko raz w roku i tylko jeden taki koncert na całym świecie.

W Boże Ciało w rzeszowskim parku Sybiraków ruch jak na Marszałkowskiej w Warszawie. Grupki młodzieży, starszych, rodzice z dziećmi – wszyscy spieszą w jednym kierunku. Co ciekawe, z domu wyciągnęła ich nie żadna tania rozrywka czy wielka przecena dóbr konsumpcyjnych, ale… koncert piosenki religijnej. – Idą jak na pielgrzymkę, a przecież tu nie ma żadnego sanktuarium – zauważa radośnie ks. Andrzej Cypryś, jeden z organizatorów koncertu religijnego w Rzeszowie „Jednego Serca, Jednego Ducha”. – Kiedy to zobaczyłem, pomyślałem sobie, że ci ludzie są naprawdę kochani.
Nie zawiedli, choć…

Było dramatycznie

– Na trzy godziny przed koncertem nad Rzeszowem przetoczyła się nawałnica. Właśnie kończyliśmy próbę, kiedy wiatr zerwał zadaszenie znad połowy sceny. Strugi wody zalały instrumenty – opowiada Marcin Pospieszalski, autor aranżacji. – W ubiegłym roku padało, ale instrumenty jakoś nie ucierpiały. W tym roku baliśmy się, czy w ogóle uda nam się cokolwiek na nich zagrać. Udało się i to jak… Przez kilka godzin ok. 20 tys. ludzi tworzyło jedną rodzinę. Mieszkańcy Gdańska, Gdyni, Szczecina, Radomia, Poznania, całego Podkarpacia, a także Toronto i Chicago śpiewali i tańczyli razem z orkiestrą, chórem i solistami ze sceny. Pokazali, że można się dobrze bawić nie tylko słuchając gwiazd. Nikt nie wstydził się wiary, wręcz przeciwnie: – Wszyscy głosili światu, że kochają Jezusa – podkreśla ks. Mariusz Mik, jeden z organizatorów.

Dreszcz na plecach

Chyba nie było ani jednej osoby, która choć przez chwilę w czasie tego koncertu nie poczułaby dreszczy…
Była to już 7. edycja rzeszowskiego koncertu „Jednego Serca, Jednego Ducha”, który dawno temu wymarzył sobie Jan Budziaszek, perkusista Skaldów. On zaraził swoją ideą dwóch księży: Andrzeja Cyprysia i Mariusza Mika. Ci pociągnęli za sobą ludzi młodych. Tak narodził się i trwa nieprzerwanie koncert, jakiego nie ma nigdzie, tylko w Rzeszowie.

Beata Sander


Gość Niedzielny 26 czerwca 2009

Pogoda na uwielbienie

Piorun huknął obok sceny. – Odwołujemy koncert – orzekli przemoczeni do suchej nitki techniczni. Muzycy wznieśli ręce do nieba. I stał się cud. Na koncercie w Rzeszowie prawie 30 tys. skąpanych w promieniach słońca ludzi wielbiło Boga.

Po ubiegłorocznym urwaniu chmury gorsze może być już tylko gradobicie – zażartowałem, witając się z Janem Budziaszkiem, pomysłodawcą największego koncertu ewangelizacyjnego na świecie. Na niebie słońce, kilka chmurek. Sielanka. Po dwóch godzinach żałowałem, że wysiliłem się na tak kiepski żart. Gdy piorun huknął tuż obok sceny, a strumienie deszczu zalały nuty i instrumenty, przestało być zabawnie. Potężny podmuch wiatru zerwał wielki balon reklamowy „Gościa”, powyrywał solidne śledzie, powywracał na scenie pulpity na nuty. Ludzie uciekali w popłochu. Na zalanej scenie kable i partytury utworzyły chaotyczne, mokre kłębowisko. – Panowie, odłączamy prąd! Musimy odwołać koncert – przekrzykiwali się techniczni.

Odwołać Rzeszów? A ogromny chór, który ćwiczy od miesięcy? A wolontariusze, którzy przygotowują się na to muzyczne święto od roku? A znakomici muzycy, którzy zjechali tu z całej Polski? Stoją teraz na scenie zmoknięci jak kury. Skuleni wznoszą ręce do nieba. – Panie, który chodziłeś po wodzie, błagamy Cię, zatrzymaj tę nawałnicę, tak jak kiedyś zatrzymałeś wody Morza Czerwonego – wołał Piotr Jankowski, perkusista New Life’m. „Pod Twoją obronę” – szeptał saksofonista Piotr Baron. Niebo wydawało się głuche na ich prośby. Już w ubiegłym roku ludzie w strumieniach ulewnego deszczu, stojąc po kostki w błocie, uwielbiali przez kilka godzin Pana Boga. Wówczas z powodu oberwania chmury odwołano nawet w centrum miasta procesję Bożego Ciała. W ogromnym błocie grzęzły tiry. A teraz? Powtórka z rozrywki?

Dwie burze

Wszyscy uciekli na plebanię. Na zalanej litrami deszczu scenie stał samotnie ks. Andrzej Cypryś, jeden z organizatorów koncertu. Chwila ciężkiej próby. Czyżby siódmy festiwal okazał się porażką?
Schowany przed nawałnicą, zmoknięty do suchej nitki rzuciłem: Szkoda, że nie będzie koncertu. Musiałby się stać cud, by to jeszcze uratować. – Panowie, ktoś tu musi być Jonaszem. Przyznać się bez bicia – rzucił na plebanii któryś z muzyków. Suszyli się przy stole. Niektórzy owinięci byli prześcieradłami. Żadnej paniki, cienia histerii czy przekleństwa. Pokorne czekanie. – Słońce! – krzyknął ktoś, spoglądając przez okno. Cud meteorologiczny. Wiatr niespodziewanie przegnał szare chmury skłębione nad Rzeszowem. Pusty, zamieniony w bajorko park Sybiraków zapełniał się ludźmi. Po dwóch godzinach przyszło ich już 20 tys.! Ruszyli do tańca. Gdy Viola Brzezińska śpiewała swym aksamitnym głosem skoczną pieśń Izraela, zawirowały siostry służebniczki z Dębicy, bernardyńscy nowicjusze z Leżajska i studenci z Rzeszowa. Plac falował. „Nie bój się, Bóg sam wystarczy” – zapewniała Beata Bednarz, a ludzie błogosławili Boga za cud przemiany. Nie tylko tej meteorologicznej. Zapadł zmierzch. Park Sybiraków zamienił się w morze ognia. Zapłonęło 28 tys. świec.

Na scenie trwał festiwal życia. – Panie, dziękuję ci za moją kochaną rodzinę – wołał znany telewizyjny meteorolog Tomasz Zubilewicz. Gdy do mikrofonu podeszła Tamara Przybysz z mężem przytulającym mocno maleńkiego synka, zapadła cisza jak makiem zasiał. Ludzie pamiętali jej poruszające świadectwo sprzed dwóch lat. Wzruszona artystka opowiadała wówczas o swojej córeczce, która zmarła niebawem po urodzeniu. – Nie skończyła żadnej szkoły, nie potrafiła mówić, a przekazała mi tyle miłości! – opowiadała. Teraz pokazała tłumowi pod sceną swego małego Fryderyka. Zerwała się burza. Tym razem oklasków.
„Proszę was, abyście nigdy nie odstąpili od Boga!” – wołał z gigantycznego telebimu Jan Paweł II, a wiatr poniósł jego słowa między potężne bloki. Hen, daleko poza Rzeszów, w stronę Krosna, a może nawet za Przełęcz Dukielską.

Marcin Jakimowicz


NIEDZIELA RZESZOWSKA, 8 VI 2008 nr 23

Koncert Jednego SERCA, Jednego DUCHA 2008

Dziś już jest sobota, aleja nadal żyję wrażeniami z koncertu i dziękuje Bogu za możliwość uczestniczenia w tak pięknym dziele… Dziękuję wam wszystkim. Miałam nadzieję, że nie będzie padało chociaż, ale jak widać miało być inaczej. Ta pogoda była dla mnie takim wielkim znakiem, szczególnie wtedy gdy po zakończeniu prawie przestało padać. Zrozumiałam, że to ma być takie ogromne świadectwo, że pomimo deszczu i strasznego błota są ludzie, którzy przyszli, żeby śpiewem uwielbiać Pana! Nie mogę się doczekać kolejnego koncertu!

z forum strony internetowej koncertu

W uroczystość Bożego Ciała, 22 maja, odbył się w Parku Sybiraków w Rzeszowie kolejny, wyjątkowy koncert uwielbienia Pana Boga. Pomimo ulewnego deszczu przybyło ok. 8-10 tys. osób, aby wspólnie śpiewać największe przeboje piosenki religijnej. W strugach deszczu i zimnie ok. 200-osobowy zespół pod przewodnictwem perkusisty „Skaldów” Jana Budziaszka, Marcina Pospieszalskiego, zespołu New Life’M, znanych muzyków i wokalistów, 140-osobowego chóru młodzieżowego, muzyków filharmonii i szkół muzycznych w Rzeszowie animowało wspólny śpiew i modlitwę. Pogoda nie zepsuła klimatu panującego na scenie i wokół sceny. Radość wśród uczestników koncertu była prawdziwa i wychodziła z głębi ich serc. Młodzi ludzie, nie zważając na deszcz i błoto, tańczyli i śpiewali, uwielbiając całym sobą Boga, oddając mu chwałę.

niedziela_2008_1

W tym roku do Rzeszowa przyjechali też pielgrzymi z zagranicy: z Moskwy, Rygi, Ukrainy, Niemiec, Austrii, USA. Przybyło też wiele grup zorganizowanych z różnych stron Polski.

Organizatorzy i uczestnicy Koncertu otrzymali już po raz drugi błogosławieństwo papieskie. Wszyscy z wielką uwagą i wdzięcznością przyjęli życzenia Ojca Świętego Benedykta XVI, które odczytał biskup rzeszówski Kazimierz Górny: „Życzę, by koncert ewangelizacyjny, czerpiący inspirację z Ewangelii i życia Kościoła, był także impulsem w budowie świata, który każdego dnia ma stawać się lepszym… Niech treść Ewangelii przenika Wasze spotkanie, muzykę i śpiew… Niech pomoże odkrywać, zwłaszcza młodzieży, piękno ludzkiego powołania i przeznaczenia”…

Organizatorzy Koncertu w Rzeszowie: Ruch Odnówy w Duchu Świętym Diecezji Rzeszowskiej, Duszpasterstwo Akademickie Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie oraz Katolickie Stowarzyszenie Diecezji Rzeszowskiej, wyrażają wdzięczność Bogu Wszechmogącemu i wszystkim ludziom w różnoraki sposób zaangażowanym w dzieło Koncertu, ufając, że Boża Opatrzność pozwól uczestniczyć w następnych koncertach „Jednego Serca Jednego Ducha”.

Paulina Hławko

BOHATEREM KONCERTU BYŁA PUBLICZNOŚĆ
Z Janem Budziaszkiem, pomysłodawcą koncertu
„Jednego Serca, Jednego Ducha”,
rozmawia Iwona Kosztyła

IWONA KOSZTYŁA: – Czy koncert jeszcze ciągle Pana zachwyca?

JAN BUDZIASZEK: – Kiedy rok temu schodziliśmy ze sceny wiele osób narzekało: jeszcze 365 dni do następnego koncertu. Czas szybko minął i szósty koncert „Jednego Serca, Jednego Ducha” też już za nami. Kiedy mówię o koncercie, który właśnie minął, przypominam sobie dzień sprzed 6 lat, kiedy w Rzeszowie powstało największe zgromadzenie ludzi modlących się starymi pieśniami i współczesnymi piosenkami religijnymi. Wtedy nie wiedziałem, że to będzie coś tak wielkiego i niepowtarzalnego. Takiej formuły nie ma żaden inny koncert – wspólnotowe śpiewanie piosenek religijnych. Koncert nie jest recitalem autorskim. Nie ma gwiazd. Bohaterem koncertu jest publiczność. Na początku założyliśmy, że ludzie mają wyjść z koncertu szczęśliwi, że sobie sami zaśpiewali, a nie oklaskiwali wykonawców. Po raz kolejny się udało. Dla mnie najbardziej niesamowite jest to, że na ten koncert przyjeżdża coraz więcej osób. Nie tylko z całego Podkarpacia, całej Polski, ale również z zagranicy.

niedziela_2008_21

– Z roku na rok program jest coraz bardziej przejmujący. Owszem, repertuar jest podobny, bo nie chodzi o to, by co roku zachwycać i „kupować” publiczność czymś innym. W tym roku były nowe elementy, jednak zarys pozostał ten sam. I to mnie cieszy. W tym roku ze względu na padający od rana deszcz, można było słyszeć głosy, że nici z koncertu, nikt przy takiej pogodzie nie przyjdzie. Ale tak nie było. Do późnych godzin wieczornych przed sceną stali zmoknięci do suchej nitki ludzie. Nikt nie odchodził. Wszyscy śpiewem wychwalali Pana. Słuchali świadectw. Specjalny wielki telebim pozwalał nawet w najdalszych zakątkach parku zobaczyć, co dzieje się na scenie dzięki temu najdalej stojący ludzie nie znając tekstów, mogli śpiewać pełną piersią.

– Na początku miało być spotkanie modlitewno-muzyczne. Czy dziś, po 6 latach, też możemy powiedzieć że nie zapomnieliśmy o wymiarze modlitewnym?

– Modlitwa to jedyny sens tego spotkania. Spotkania przez śpiew. Kto śpiewa, ten dwa razy się modli. Wśród tłumu były osoby, które nie są zaangażowane w grupy religijne może nawet nie za często chodzą do kościoła. Byli i tacy, którzy chodzą na Msze Św., ale nie angażują sie w śpiew. Przychodząc do Parku Sybiraków, nie mogli i nie potrafili stać z zamkniętymi ustami. Często później o tym mówili, że sami nie wiedzieli jak to się stało – ale śpiewali.

O KONCERCIE POWIEDZIELI:

Ks. Andrzej Cyprys, współpomysłodawca, jeden z organizatorów koncertu:

Wspólnota i jej tworzenie. To jest podstawowe zadanie i fenomen wszystkich dotychczasowych koncertów. Bo nawet najpiękniejsza piosenka, jedynie wykonana, bez zaangażowania duchowego wspólnoty – będzie tylko odśpiewaną piosenką. Udaje się nam zawiązać wspólnotę, mimo różnych niesprzyjających okoliczności (np. ulewny deszcz). O wiele łatwiej jest przyjść, posłuchać, oczekiwać czegoś nowego, popatrzeć, poklaskać. Ten koncert to coś innego. Gramy, śpiewamy, modlimy się przy najpiękniejszych, znanych utworach muzyki religijnej. Ludzie, zarówno na scenie, jak i przed nią, to wspólnota wiernych, którzy z racji koncertu zgromadzili się w jednym miejscu. Poza tym wydarzeniem nigdy nie gromadzą się razem. Koncert to spotkanie modlitewne. Jednak jego modlitewny charakter nie paraliżuje tych, którzy wychodzą z domu, by zobaczyć, jak to jest, by spotkać znajomych, by posłuchać. Koncert jest dla wszystkich. Jeśli ktoś z koncertu zabrał choć jedno westchnienie do Boga, nutę czy słowa, które utkwiły – to już jest rodzaj modlitwy. Ważne jest, że koncert kogoś zbudował, dał bodziec do zastanowienia się.

Tamara Przybysz, prowadząca chór koncertowy:

Chór zaczął pracę i próby długo przed koncertem. Mozolne ćwiczenie i śpiewanie. Jednak nie to jest w tym najważniejsze. Drugim ważnym elementem było przygotowanie duchowe. To jest naprawdę ważne, bo chór jedynie reprezentuje ludzi, którzy są przed sceną i w całym Parku Sybiraków. To nie jest publiczność, to są współwykonawcy. Chór tworzy wspólnotę i zawiązuje ją z publicznością. Nie ma podziału na artysta – odbiorca, nadawca – słuchacz. Koncert łączy pokolenia. Nie brakuje młodych, którzy dominują, ale jest też sporo osób starszych. Wiele osób modli się, by ten koncert stał się prawdziwym spotkaniem modlitewno-muzycznym, i tak się dzieje. Dowodem jest choćby ostatni koncert. Dyrygując chórem, nie wiem, czy ludzie za mną się modlą. Miarą ich modlitwy dla mnie jest mój chór. A oni naprawdę modlą się tym, co śpiewają. Wierzę, że Duch Święty działa, a wielkie rzeczy dzieją się poza naszym odbiorem. Ciągle mile zaskakuje mnie zaangażowanie ludzi zgromadzonych w parku. Dla nich nie ma przeszkód. Zimno, deszcz, błoto pod nogami. Nic nie stoi na przeszkodzie, by tańczyć, śpiewać i chwalić Pana.

Lidia Pospieszalska, wokalistka, współprowadząca chór:

Każdy koncert to dla mnie ogromne przeżycie. Zanim przyjadę do Rzeszowa, zanim usłyszę pierwsze dźwięki pieśni, które później wykonujemy w Parku Sybiraków, są chwile, kiedy zadaję sobie pytanie „Po co to wszystko”? Tyle zaangażowania, tyle włożonej pracy i wysiłku. Wystarczy jednak, że zobaczę wyczekujące, uśmiechnięte twarze – wszelkie wątpliwości mijają i natychmiast dostaję skrzydeł do pracy. Koncert to dzieło, które wiele mnie uczy. Za każdym razem podejmuję się wyzwań, których wcześniej nie robiłam. Jako osoby animujące śpiew staramy się, być co roku lepiej przygotowanymi, bo to ułatwia śpiew publiczności. W pracy pomaga jedność panująca wśród ludzi na scenie. To coś, czego nie można opisać słowami. Wielka wspólnota ludzi, których łączy jeden cel – modlitwa i śpiew. I sam koncert. Widok ludzi, cudownej publiczności czyli naszych współwykonawców sprawia, że zastanawiam się jak to się dzieje i co sprawia, że możliwe jest takie współdziałanie. Zachwyca mnie widok tych ludzi i jestem pewna, że to Boża sprawa.

Wysłuchała Iwona Kosztyła


Chcesz wesprzeć Koncert JSJD?

73 1140 2017 0000 4502 1125 7203

z dopiskiem „KONCERT"

Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży Diecezji Rzeszowskiej
Al. Rejtana 21, 35-303 Rzeszów
NIP 813-31-41-241

biskup_rzeszowski
ministerstwo_kultury
pge_giek_sa_ec_kielce_pionowe
Podkarpackie Przestrzeń Otwarta
pge_giek_sa_ec_kielce_pionowe
kultura_w_rzeszowie
pge_giek_sa_ec_kielce_pionowe
WSIiZ
Powiat Rzeszowski
gmina_boguchwala
gmina_boguchwala_elektryzuje
Burmistrz Głogowa Małopolskiego
trwam
via
tvp3_rzeszow
Niedziela Rzeszowska
Gość Niedzielny
rzeszow_na_zywo
tv_serbinow
radio_fara
Renovabis
greinplast
Asseco Poland
pge
logo_pge
MPEC
mlsystem
Podkarpacki Klub Samorządności
Elektromontaż
Arka
Kruszgeo
eko-projekt
malopolski_instytut_gospodarczy
zm_ropczyce
Besta
Security Office
Hotel Prezydencki
Bendiks
resgraph
Uniwersytet Rzeszowski
Opel
Rex Auto
WIST
Solbet
Zapel Boguchwała
Inżynieria
Inter-Bau
MPWiK
bps
reconal
word
Jata
Chmielnik Zdrój
setbau
EL-ŻBIK
Promat
pks_rzeszow
grein_hotel
Arel
Hartbex
Quo Vadis
Meblo System
Taurus
Smak Górno
Iza
kalinka
Mlekovita
Medyk
pro-familia
HGR
Zakon Maltański
Passio
wdk
Hostel Aleksander
Hotel Eden
Falcon
uKroczka
Anes
wilmar
Nadlesnictwo Głogów
omega_czudec
Toitoi
Benedeo.com
best_solutions
Floran
bonus_liber